


Hugo von Wattmann – Maelcamp Beaulieu. Baron z Rudy Różanieckiej
Zabieram Was dzisiaj na spotkanie z książką „Hugo von Wattmann- Maelcamp Beaulieu. Baron z Rudy Różanieckiej 1876-1946”, wyd. Edytorial – Rzeszów 2024. Autorzy to Justyna i Janusz Grechutowie, dwoje historyków, prywatnie i zawodowo, jako nauczyciele, są związani z Rudą Różaniecką i Lubaczowem.
Pełny wywiad można posłuchać tutaj
Barona Hugo von Wattmann, był to właściciel ziemski związany z Rudą Różaniecką, gdzie znajdowała się jego rodowa siedziba oraz późnobarokowy pałac, posiadał również liczne dobra w Niemstowie, Dzikowie, Gorajcu, Sokalu. Był Austriakiem i należał do elity gospodarczej i politycznej Galicji, a po 1918r.-województwa lwowskiego w odrodzonej Polsce. Czas w jakim żył i działał Baron Wattmann przypada na przełom wieków XIX/XX, jest to bardzo burzliwy okres w historii Europy Środkowo-Wschodniej. Urodził się i młodzieńcze lata spędził w Galicji, w monarchii habsburskiej, ten czas belle epoque kończy I wojna światowa. Hugo von Wattmann podczas I wojny światowej służy w Cesarsko Królewskiej Armii, a po wojnie jego zniszczone dobra znalazły się w odrodzonej Polsce. Lata 20ste i 30ste XX wieku, to lata wysokiej prosperity dla przedsiębiorczego ziemianina. Baron Wattmann odnajduje się w nowych geopolitycznych realiach, aktywnie działa na polu gospodarczym, jak i politycznym. Kres jego aktywności przynosi II wojna światowa.
Historia Barona Hugo von Wattmanna z Rudy Różanieckiej i jego rodziny, w zderzeniu z dwoma totalitaryzmami, niemieckim i radzieckim, zakończyła się tragicznie. Baron umiera w Wiedniu w 1946r., a wraz z nim przeminęła bezpowrotnie belle epoque, jaką była wieloetniczna Galicja i Polska z okresu międzywojennego.
Skąd pomysł na napisanie biografii o Baronie Hugonie von Wattmannie?
Postać barona Wattmanna nie była znana do tej pory szerszej publiczności, chociaż wciąż żyje w zbiorowej pamięci kolejnych pokoleń mieszkańców Rudy Różanieckiej i okolic.
Impulsem do napisania biografii był początkowo pomysł napisania artykułu do księgi pamiątkowej o S.F.Gajerskim, regionaliście z powiatu lubaczowskiego.
Podczas pisanie biografii Państwo Grechutowie korzystali z materiałów zgromadzonych w Polsce w Archiwach w Lublinie, w Przemyślu; w Parafii w Rudzie Różanieckiej, w Płazowie, oraz pośrednio z Państwowego Archiwum we Lwowie. Dotarto do świadectw pisanych ręką Hugo von Wattmanna z Archiwum Politycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Berlinie oraz do świadectw i zdjęć, które udostępniła jego rodzina. Imponującą pracę bibliograficzną uzupełnia szereg opracowań i artykułów z przedwojennej prasy, z których wyłania się nietuzinkowa postać barona Wattmanna i barwne dzieje jego rodziny. W książce również ciekawie maluje się historia mieszkańców Rudy Różanieckiej i okolic z tamtych, minionych lat, tak nierozerwalnie związanych kiedyś, jak i jeszcze do dziś, z dziedzictwem Wattmannów.
Rodzina, edukacja, wojsko i lekarz dwóch cesarzy
Zanurzając się w relacje rodzinne i koligacje Barona Wattmanna, wchodzimy w bogaty i arcyciekawy świat monarchii habsburskiej, society wiedeńskiej, w dzieje Prowincji Galicja, czyli w wielonarodowy tygiel kultur i religii.
Hugo von Wattmann- Maelcamp Beaulieu urodził się 21 maja 1876 w Rudzie Różanieckiej, która wówczas przynależała do Prowincji Galicja w Cesarstwie Austriackim, był synem wojskowego barona Ludwika von Wattmann- Maelcamp Beaulieu i Henrietty z baronów Brunickich, dziedziczki, m.in. dóbr Ruda Różaniecka. Jej ojciec Jan Brunnicki na pocz. XIX wieku został ochrzczony, oraz cała rodzina została neofitami. Fakt ten po 125 latach, w czasach III Rzeszy mocno zaważy na losach ich potomków. Ojciec Hugo von Wattmanna był wojskowym, budował, m.in. forty twierdzy Przemyśl i Kraków, jak również znane są jego liczne egzotyczne podróże po świecie.
Biografia barona Wattmanna zawiera liczne ciekawostki np. to, że dziadek barona, prof. Joseph von Wattmann- Maelcamp Beaulieu był wybitnym chirurgiem i osobistym lekarzem dwóch cesarzy Austrii: Franciszka I i Franciszka Józefa I. A od strony matki w jego rodzinie był prof., historyk i rektor Uniwersytetu Lwowskiego Józef Mauss. Rodzina barona należała więc do bogatych i wpływowych ludzi w Galicji.
Hugo von Wattmann kształcił się w Akademii Rolniczej w Poppelsdorfie k. Bonn., w Instytucie Rolnictwa w Lipsku, w Akademii Ziemiańskiej w Wiedniu. Ukończył szkoły, które przygotowywały go do objęcia majątku ziemskiego. W Wiedniu należał do tamtejszej elity, bywał na salonach, korzystał z uroków bell epoque. Do wiedeńskich obrazków z tamtych lat można sobie wyobrazić, jak rozbrzmiewał walc J. Straussa Nad pięknym, modrym Dunajem.
Młody Hugo von Wattmann następnie odbywa jednoroczną służbę wojskową w stopniu podporucznika rezerwy. Jednocześnie w rodzinnym majątku rozwijał nowoczesne metody gospodarowania, pisał również artykuły rolnicze do licznych publikacji, m.in. na tematy hodowli. Od lat 90 XIX wieku w majątku Ruda Różaniecka rozwija wraz z ojcem na szeroką skalę hodowle bydła mlecznego oraz produkcję masła i serów, m.in. camembert, Chateau-Ruda (powstaje tu w 1899 nowoczesna mleczarnia parowa). Autorzy biografii cytują, za publikacją prasową z 1905r., że dobra Hugo von Wattmana należały do najbardziej postępowych i najbardziej głośnych. Postępowość ta wyrażała się w posiadaniu elektrowni i sieci elektrycznej oraz w tym, że znajdował się tu duży tartak parowy. Hugo von Wattmann w czasach galicyjskich udzielał się w różnych organizacjach społecznych, gospodarczych jak i samorządowych powiatu cieszanowskiego.
Wybranką barona zostaje baronówna Maria Krystyna von Lederer, zwana Christą, która byłą córką barona Alfreda von Lederer, CK starosty z Amstetten w Dolnej Austrii i Julii z domu Leitkep. Ślub odbył się w 1902r. i wkrótce przychodzą na świat ich córki: w 1903r. Brunhilda, a rok później Ingeborga. Większość czasu rodzina spędzała w swoich posiadłościach w Rudzie Różanieckiej prowadząc towarzyskie i dostatnie życie.
Okres międzywojenny czyli Nowa rzeczywistość
Wybuch I wojny światowej przerywa tę gospodarczą i samorządową działalność samego barona Wattmana, jak i spokojne życie jego rodziny. Od 1914r. Europa wchodzi w okres zaćmienia. Nadciągające mroki wyłonią nowe kształty, nastąpią zmiany nieznane do tej pory na kontynencie europejskim, co w konsekwencji doprowadzi do tragedii II wojny światowej. Jako porucznik kawalerii Hugo von Wattmann, wychowywany w rodzinie o tradycjach wojskowych aktywnie uczestniczy w wojnie CK Austrii przeciw carskiej Rosji. Dobra Wattmannów, jak i okoliczne miejscowości były okupowane już w 1914r. przez wojska rosyjskie i poważnie zniszczone, łącznie ze spaleniem pałacu Brunickich. Kończy się wojna, rodzina szczęśliwie powraca do zniszczonego majątku i do nowej rzeczywistości.
Załamał się dotychczasowy ład w Europie Środkowo-Wschodniej. Monarchia Habsburgów przestała istnieć. Prowincja Galicja weszła w skład odrodzonej II RP. Dobra Wattmannów w powojennej rzeczywistości znalazły się w odbudowanym państwie Polskim. W tak przełomowym i trudnym momencie, baron Wattmann wykazał się pragmatyzmem oraz racjonalnością, ponieważ przyjął obywatelstwo polskie i jak podkreślają autorzy książki, był lojalnym obywatelem Rzeczpospolitej Polski. Baron zaczynał wszystko od początku, odbudowywał od nowa swoje niegdyś prężne gospodarstwo, ale już w nowych realiach geopolitycznych. Wznawia hodowle karpi i rozwija gospodarkę rybną na szeroką skalę. Sprzyjały temu również panujące tu stosunki społeczne, które nie zmieniły się w tej części odrodzonej Polski, jakim było woj lwowskie, powiat cieszanowski, a od 1923r. powiat lubaczowski. Tutaj, jak w przed wojną w ówczesnej Galicji, nadal mieszkali obok siebie Polacy, Rusini, Żydzi i Niemcy. Czyli powiedziałabym nasz rodzimy „kocioł galicyjski”. Dwudziestolecie międzywojenne, można rzec, to modernizm w sztuce i modernizacja gospodarki.
Hugo Wattmann przez całe swoje dorosłe życie żywo interesował się nowymi kierunkami w gospodarce rolnej, leśnej a szczególnie interesowało go i wdrażał koncepcję gospodarki rolno-stawowej. Był członkiem wielu organizacji i stowarzyszeń rolniczych a jego liczne publikacje w prasie branżowej na temat hodowli i upraw leśnych były wysoko cenione. Prowadził ożywioną korespondencję z właścicielami ziemskimi i pracownikami naukowymi. Był niekwestionowanym autorytetem w swej dziedzinie.
Na początku lat 20 XX wieku zajmuje 70. miejsce wśród największych właścicieli ziemskich w Polsce, a w powiecie cieszanowskim jest największym. W latach 30stych posiadał ok 10 000 ha, w tym 8500 ha lasów, 1200 ha użytków rolnych i 300 ha stawów. Ważną rolę w funkcjonowaniu dóbr barona odgrywały zakłady przemysłowe związane z branżą drzewną w tym terpentyniarnia (terpentyna trafiała do Anglii i Danii, gdzie stosowano ją do impregnowania lin okrętowych).
Życie rodzinne układa się, córki wychodzą za mąż za Polaków; Inga za Zdzisława Avenariusa (w 1924r.), z którym ma 2 synów, Gustawa i Ferdynand; a Hilda wychodzi za mąż za wojskowego Janusza Muszyńskiego (w 1932r.), z którym ma 2 synów, Henryka i Jerzego. Oba śluby odbywają się w kościele w Płazowie i są doskonałą okazją do spotkań towarzyskich. Klasa ziemiańska prosperuje dobrze w realiach II RP. Reforma rolna z lat 30stych XX wieku wydaje się że, nie wpłynęła znacznie na działania barona, chociaż zmuszony jest w 1938r. Sprzedać, w ramach parcelacji gruntów, ziemie na Łozach oraz w Gorajcu.
Hugo von Wattmann w okresie II RP kontynuował również aktywność samorządową. Zasiadał nawet w Radzie Głównej Związku Ziemian, udzielał się tym samym w życiu gospodarczym i społecznym II RP, gdzie jego arystokratyczne i niemieckie pochodzenie było tylko atutem. W samorządzie powiatowym w Lubaczowie był aktywny do 1939r., do wybuchu II wojny światowej. W okresie międzywojennym był również rotmistrzem rezerwy w 10. pułku strzelców konnych w Łańcucie, oraz zasiadał w licznych towarzystwach rolniczych, łowieckich, nawet w straży pożarnej. Należy podkreślić za autorami biografii, że baron Wattmann kontynuował obowiązki kolatora parafii rzymskokatolickich w Płazowie, Dzikowie Starym oraz parafii greckokatolickich w Płazowie, Dzikowie Starym i Ułazowie. Baron w pamięci kolejnych pokoleń (obrazy mieszkańców z opowieści rodzinnych) jawi się czasami jako surowy pan. Uchodził za twardego i wymagającego pracodawcę.
Z ciekawostek można dodać, że baron był zapalonym automobilistą i jednym z pierwszych właścicieli samochodu w powiecie lubaczowskim. Posiadał takie marki aut jak austro-daimler, steyer a także buick. Jeździł do Wiednia, Lwowa i Zakopanego.
Ustawy norymberskie, II wojna światowa i koniec Brunickich Wattmannów w Rudzie Różanieckiej
Koniec lat 30stych XX wieku przyniósł obawy przed nadciągającym kataklizmem napadu III Rzeszy na Polskę. Obawy te potęgowało prawo obowiązujące w hitlerowskich Niemczech, w tym ustawy norymberskie, które zakładały zgodnie z hitlerowską ideologią czystość rasową i wyższość rasy aryjskiej. Baron miał świadomość swojego pochodzenia żydowskiego w drugim pokoleniu i miał słuszne obawy, że nie wystarczy jego niemieckie pochodzenie, uczestnictwo na froncie w I wojnie, czy też wpływowi znajomi w Austrii i Niemczech, aby ochronić siebie i rodzinę. Tak też się stało.
Początkowo po wkroczeniu wojsk Niemieckich pragmatyczny baron z Rudy Różanieckiej próbował układać się z okupantem. Próbował nawet wpływać na kształt linii demarkacyjnej pomiędzy Niemcami i Rosją (ustaloną w pakcie Ribentrop – Mołotow z 23.08.1939r.), pisząc list do Fuhrera Adolfa Hitlera, aby jego dobra leżały w niemieckiej strefie okupacyjnej. Jednocześnie udzielał pomocy uchodźcom ze Śląska, ale obawa przed wojskiem radzieckim zmusza go do wyjazdu do Wiednia, gdzie posiadał kamienicę i gdzie pozostawała jego druga żona Hermina. Nowy układ o granicy pomiędzy Niemcami a sowietami pozostawiał dobra barona Wattmanna po stronie niemieckiej. Po stronie Sowietów pozostał młyn w Sokalu. Rabunkowa polityka nowych władz wobec ziemianina, obecność pobliskiego Bełżca z obozem zagłady Żydów, tworzy sytuację krytyczną i narasta poczucie zagrożenia dla całej rodziny barona.
Dla mieszkańców Rudy Różanieckiej, szczególnie żydów, praca w zakładach barona dawała poczucie bezpieczeństwa i broniła pracowników przed wywózką ma roboty do Niemiec lub obozów zagłady. Najstarsza córka Hilda, której mąż Janusz Muszyński zginął w kampanii wrześniowej 1939r., angażuje się w konspirację z polskim podziemiem niepodległościowym. Razem z siostrą Ingą nie podpisują niemieckiej listy narodowościowej Deutsche Volksliste. Obie, pomimo niemieckiego pochodzenia, mając mężów Polaków, chciały wychowywać swoje dzieci na Polaków. Wybrały polską tożsamość. Hilda Muszyńska została aresztowana przez Gestapo we Lwowie i osadzona najpierw na zamku w Lublinie, a następnie trafia do obozu w KL Ravensbruck w latach 1943-1945. Inga Avenarius z mężem i dziećmi wyjeżdżają do Warszawy, a następnie ukrywają się w majątku Chrzęstne.
Losu więźnia, w związku z przeprowadzonym śledztwie stwierdzającym, że miał żydowskie pochodzenie, unika Baron Wattmann. Przebywał we Wiedniu prawdopodobnie już od 1942r. Umiera z dala od dzieci i wnuków 16 marca1946r. Córki z dziećmi przeżyły zawieruchę wojny. Spotkały je powojenne „Polskie drogi”, dzieląc traumatyczne losy wojennych tułaczy, wdów, sierot, więźniarek.
Dobra i pałac w Rudzie Różanieckiej po przejściu wojsk radzieckich, oraz w nowej komunistycznej rzeczywistości PRLu, podupadły ale przetrwały . Nowoczesny folwark w Gorajcu, założony tuż przed wojną, został przez oddziały UPA doszczętnie zrujnowany, jak również gorzelnia i budynki gospodarcze w Niemstowie. Spadkobiercy barona, jego córki zostały wywłaszczone, majątek został rozparcelowany na mocy dekretów PKWN z 6 .09.1944 i ustawy KRN z dnia 3.01.1946r. Na rzecz państwa przeszły lasy, obecnie należące do Nadleśnictwa Narol i Oleszyce. Nacjonalizacji podlegały również elektrownie, terpentyniarnia, gorzelnia i tartak. Państwowe Gospodarstwo Rybackie, uruchomione na bazie stawów barona, kontynuowało tradycje hodowli ryb. Obecnie prowadzą je trzy podmioty gospodarcze. Zespół Pałacowo-Parkowy w Rudzie Różanieckiej i Niemstowie dziś służą jako Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze.
Dziedzictwo i pamięć, czyli jak rozumieć świat w którym żyję
Walec historii, który przetoczył się przez Polskę i doświadczenie dwóch totalitaryzmów doprowadziły, że zniknęła całą grupa społeczna jaką byli właściciele ziemscy. Eksterminacja ludności żydowskiej i na koniec przesiedlenia ludności Ukraińskiej, przeorały społeczeństwo i ludność w powojennej Polsce w tym szczególnie w powiecie lubaczowskim. Zgodnie z ideologią komunistyczną nie było miejsca nawet na pamięć o żyjącym tu przed wojną ziemiaństwie, lub była ta pamięć zniekształcana.
Wchodząc na cmentarz parafialny w Płazowie znajdziemy mauzoleum, w którym pochowano w 1931r. pierwszą żonę barona Wattmann. Miało być to miejsce pochówku kolejnych członków rodziny. Tak się nie stało. Baron jest pochowany w Wiedniu. Inga i rodzina Avenariusów w Warszawie, Hilda Muszyńska wraz z synami, zostali pochowani w USA. To, co pozostało po baronie Wattmannie, to przede wszystkim Pałac w Rudzie Różanieckiej. Pozostały dobra niematerialne, jak pamięć o przedsiębiorczym gospodarzu, wprowadzonej wysokiej kulturze rolnej, leśnej, tradycji hodowli stawowo – rybnej, czy też w istniejących w okolicy nazwach toponimicznych. Ta tożsamość miejscowości z dziedzictwem rodziny Wattmannów, to swoiste DNA mieszkańców Rudy Różanieckiej. Teraźniejszość zawsze wpływa na postrzeganie przeszłości, a doświadczenie historyczne zawsze kształtuje nasze postępowanie. Słuszność tej tezy najbardziej była widoczna na spotkaniach autorskich Państwa Justyny i Janusza Grechutów, które cieszyły się dużą popularnością i żywą reakcją mieszkańców powiatu lubaczowskiego.
Biografia Barona Hugo von Wattmanna Państwa Justyny i Janusza Grechutów może stać się przyczynkiem do dalszych poszukiwań i pisania prac naukowych na temat ziemi lubaczowskiej. Warto również wspomnieć o zamieszczonej w książce wspaniałej ikonografii – zdjęciach, rycinach, licznych dokumentach, jak i bogatej biografii.
Zapraszam również do słuchania podcastu Słucham Historii – Ocalić od zapomnienia – wywiad z autorami książki „Hugo von Wattmann- Maelcamp Beaulieu. Baron z Rudy Różanieckiej 1876-1946”, wyd. Edytorial – Rzeszów 202, z Justyną Grechuta i Januszem Grechuta.
Dziękuję Państwu Justynie i Januszowi Grechutom za udzielenie wywiadu.
Do usłyszenia w kolejnym podcaście i blogu – Słucham Historii
Renata Piątek – Słucham Historii na Roztoczu