WSPÓLNA HISTORIA – PODZIELONA PAMIĘĆ
Geograficzny i geologiczny świat Roztocza i zahaczająca o nie Grzęda Sokalska w Polsce południowo – wschodniej, od trzeciorzędu nie zmienił swojego położenia. Roztaczają się tu pofałdowane pagórki, źródlane strumyki, jodłowe rzeki i lasy. Pofałdowania są efektem przemieszczania się dwu dużych płyt tektonicznych zachodnio- i wschodnioeuropejskiej. Całe szczęście podziały te zachodzą głęboko pod ziemią, a nad nią powstałe skalne uskoki tworzą małe wodospady zwane szumami, szypotami, sopotami lub porohami. Ten geologicznie endemiczny świat wieńczy klif morza mioceńskiego z dobrze zachowanymi okazami osadowymi, który znajdziemy w okolicy Huty Różanieckiej nieopodal „Szumów” nad Tanwią.
Natomiast geopolitycznie ta kraina zmieniała się i niejednokrotnie przemieszczała swe granice. Przez kilka wieków Roztocze, jako region geograficzny, leżało na pograniczu – kultur, etnicznym, religijnym. Narody tworzące ten etnos to przede wszystkim – Polacy, Rusini (Ukraińcy), Żydzi, również Niemcy i Ormianie (np. w Zamościu) i inni. W dobie Rzeczypospolitej Obojga Narodów (XVI -XVIII w.) była to swoista ekumenia – centrum religijnego świata, która tworzyła przestrzeń do życia dla wielu wspólnot religijnych. Tu stykały się peryferia Bizancjum z peryferiami Rzymu. Dlatego właśnie uważa się, że tu chrześcijaństwo zaczęło oddychać dwoma płucami. Tu Wschód i Zachód ma swój początek.
Przez wieki intensywnie rozwijało się osadnictwo, a wraz z nim powstawały drewniane świątynie – które są najbardziej charakterystyczne dla tych terenów. Żywioł kultury zachodnio- i wschodniochrześcijańskiej przenikał i osadzał się, tworząc nierozerwalny, trwale zakorzeniony krąg pamięci. Tę Mozaikę religii i narodów w tym zakątku świata dopełniała kultura żydowska.
Walec historii, który przetoczył się przez Polskę w poł. XX wieku i doświadczenie dwóch totalitaryzmów doprowadziło, że zniknęła stąd ta mozaika kultur i zniknęła żywa ekumenia. Wyniszczenia i wysiedlenia ludności polskiej oraz eksterminacja ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej, jak i następnie przesiedlenia ludności Ukraińskiej, przeorały i przenicowały ten zakątek świata.
W miejscu pogranicza postawiono słup graniczny, które nic nie łączył tylko dzielił, a przestrzeń pogranicza stała się peryferiami świata.
NIEOCZYWISTE I METAFORYCZNE ROZTOCZE

Dziś Roztocze jest odkrywane na nowo jako tajemniczy, magiczny, malowniczy zakątek świata. Wiedzie tędy, m.in.: Transgraniczny Szlak Architektury Drewnianej, oraz ogromne królestwo kilometrów ścieżek rowerowych. Odnajdziemy tu wspólną Historię, jak i podzieloną Pamięć. Dlatego łatwiej tu odnaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Ponieważ widzimy więcej, bo to co było, a nie ma, to nadal tu jest, i czujemy mocniej, bo to co jest i było, to nadal tu widzimy. Roztocze wbija się swoim klinem wielowiekowej tradycji w świadomość, wciśnięta na pogranicze przez tryby historii i czasu. Jednym słowem – Roztocze jest nieoczywiste i metaforyczne.
Gdzie znaleźć takie nieoczywiste miejsca w tym zakątku świata i jak o nich opowiedzieć za pomocą obiektywu fotograficznego?
Spotykam się w zimowej, ale i słonecznej aurze z fotografem i pedagogiem Katarzyną Soluch w zaśnieżonym, iskrzącym od styczniowego mrozu Tomaszowie Lubelskim, w miejscu o największym nasłonecznieniu w Polsce. Spotykamy się tu na Roztoczu Środkowym w idealnym warunkach aby robić dobre zdjęcia, czyli w słoneczny dzień, w porannych godzinach, które zapewniają dobre światło.
Czy Roztocze jest fotogeniczne? Jakie są najlepsze plenery i motywy do fotografowania w tym zakątku świata.
Roztocze jest bardzo fotogeniczne, mamy tu stawy, stawiki, rzeki, rzeczki, lasy. Przeważają motywy przyrodnicze jako tematy do fotografowania. Przyroda jest zmienna, zależnie od pory roku, czy to pora wiosenna, letnia, jesienna każda z nich jest dobra, aby wybrać się w plener z aparatek fotograficznym. Najbardziej lubię fotografować wiosną, jak budzi się przyroda i wszystko kwitnie. Ostatnio odkryte plenery, to wzgórza miejscowości Korhynie w powiecie Tomaszów Lub. i motyw kwitnących rzepaków (Korhynie – miejscowość leżąca nad rzeką Sołokija, jedna z najstarszych miejscowości na tym terenie, której historia sięga do średniowiecza). Wdzięcznym tematem są pola, łąki i łączki w okolicach Łaszczówki, oraz Rudy Żelaznej koło Przeorska (z Garbu Przeorska rozpościera się panorama Roztocza Środkowego). Chodzenie po lesie, po łąkach z aparatem fotograficznym, przebywanie nad rzekami i stawami zupełnie zmienia perspektywę patrzenia, pozwala zwrócić większą uwagę na coś, co zwyczajnie umyka, pozwala również zagłębić się całym sobą i być bardziej tu i teraz.
Malownicze wsie i cerkwie wtopione w krajobraz Roztocza jak i liczne pozostałości architektoniczne – cerkwie drewniane, murowane, cerkwiska, cmentarze, krzyże – wszystkie te miejsca, które są już niezamieszkane warte są odwiedzenia i uwiecznienia na kliszy fotograficznej. Miejsca te zmuszają do przemyśleń – jak tu kiedyś było, jak kiedyś wspólnie mieszkano. Oprócz bardzo rozpoznawalnej cerkwi w Kniaziach (znana jest np. z kadru w filmie „Zimna wojna”),wyruszając w plener wybieram fotografowanie, np. cerkwi w Żurawcach.
Roztocze to miejsce gdzie przez wieki egzystowały ze sobą trzy duże kultury – Polska, Rusińska (Ukraińska) i Żydowska. Dwie z nich są już nieobecne. Zniszczenia i wysiedlenia ludności polskiej oraz eksterminacja ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej, jak i na koniec przesiedlenia ludności Ukraińskiej, przeorały i przenicowała ten zakątek świata.
Warto zauważyć i podkreślić obecność narodowości żydowskiej na tych terenach i wartość pozostałości po tej kulturze. Cmentarze żydowskie (tzw. kirkuty) znajdziemy w Józefowie i Szczebrzeszynie (ocalałe do dziś macewy noszą inskrypcje w języku hebrajskim i fragmenty polichromii). Pozostały również synagogi, np. w Józefowie i właściwie ruiny synagogi w Łaszczowie (tu jak w soczewce aparatu fotograficznego skupiają się promienie światła, im mniejsze zbliżenie tym większy kąt widzenia). Jako pedagog współpracuję z Muzeum- Miejsce Pamięci w Bełżcu, wspólnie z jego pracownikami opisujemy i opowiadamy młodzieży o obecności na tych terenach, ludności i kultury żydowskiej, na temat ocalałych macew na cmentarzu żydowskim w Tomaszowie Lubelskim.
Najczęściej albumy fotograficzne z Roztocza uwieczniają miejsca takie jak wspomniana cerkiew w Kniaziach, cerkiew w Radrużu, charakterystyczne kamienne krzyże i kapliczki rozsiane po całym Roztoczu, rezerwaty przyrody, np. Szumy nad Tanwią, okolice Zwierzyńca wraz z barokowym kościółkiem na wodzie pod wezwaniem Św Jana Nepomucena i z Roztoczańskim Parkiem Narodowym, oraz Zamość – perłę renesansu i fortece, czyli miasto idealne.
Czy są jeszcze w tym zakątku świata miejsca nieodkryte, nieoczywiste dla fotografa? Czy Roztocze jest wdzięczne dla fotografów, zarówno dla amatorów jak i dla zawodowców? Największe wyzwania i plany fotograficzne na ten rok, ciekawe tematy, nieoczywiste plenery, to czym się jeszcze z nami podzielisz?
Roztocze trzeba ciągle odkrywać i doświadczać samemu, bo jest tu sporo do odkrycia. Oglądanie zdjęć to jedno, a samemu doświadczyć przebywania w tym regionie to drugie. Patrząc na zdjęcie ma miejsce zgrupowanie wszystkich zmysłów, to są również zapachy, smaki, odgłosy i dźwięki tego miejsca.
Oko ludzkie jest najlepszym aparatem, nie odda aparat fotograficzny tego tak, jak patrzy i postrzega obraz sam człowiek. Samo zdjęcie to ułamek sekundy uwiecznione w kadrze. Kilkanaście lat już fotografuję i jeszcze są przede mną miejsca nieodkryte, które trzeba na pewno odwiedzić. Zasadniczo nie lubię planować, na pewno kilka miejsc jest do odkrycia. Plany i projekty będą się rodziły razem z nadchodzącą wiosną.
Na pewno jest w planach Korczmin (znajduje się tu jena z najstarszych cerkwi drewnianych w woj. lubelskim, jak i w Polsce, przy granicy z Ukrainą, w linii prostej, visa vi miejscowości Bełz na Ukrainie, która w przedrozbiorowej Polsce była siedzibą woj. bełskiego w Rzeczypospolitej Obojga Narodów), macewy w Łaszczowie. Grochy i Zawałyła- miejsca po nieistniejących ukraińskich wioskach, gdzie wróciła przyroda (rozpoznać można te miejsca po dziko rosnących gruszach, jabłoniach i po kamiennych krzyżach). Bardzo ciekawe siedliska gatunków roślinnych i zwierzęcych znajdują się w Leliszce – zbiornik i źródliska na rzece Sołokija, znajdują się tu pozostałości po wiosce z opustoszałym cmentarzem. Mam ogromny sentyment do tych miejsc, co ciekawe wszystkie nagrobki maja ten sam tekst, co mnie bardzo intryguje. Okolice Horyńca są dla mnie ciągle do odkrycia.
Co to znaczy zrobić dobre zdjęcie? Co o tym decyduje, czy dobry temat, miejsce, atrakcja przyrodnicza, może dobry sprzęt fotograficzny? Fotograf od kuchni.
Światło. Dobre światło do fotografowania mamy wczesnym porankiem lub po południu. Jest to wówczas światło mięciutkie, delikatne. Wystarczy aparat fotograficzny w telefonie, ważne jest zatrzymanie chwili w aparacie. Wschody słońca na Roztoczu z mgłami, które mnie fascynują i z wodą, kumkanie żab, zapach kwitnących drzew. Doświadczenie tych chwil składa się na dobre zdjęcie. Sam fakt, że mogę to zobaczyć jest dla mnie motywujące.
Niewątpliwie rodzinne doświadczenia z fotografią zaważyły na tej mojej pasji. Mój tata również zajmował się fotografią, robił zdjęcia aparatem Zenit. W większości zdjęcia robię aparatem lustrzanką. Używam jednego obiektywu do portretów, zbliżeń, krajobrazów, aby nie zanieczyszczać matrycy. Aby robić makrofotografie podpinam do aparatu analogowy obiektyw.
Popękana historia i pamięć tego regionu tworzy szczeliny, poprzez które wpada światło, które jest niezbędne, aby żyć i tworzyć. Otaczająca endemiczna natura, która wdziera się natarczywie w opuszczone siedliska, gdzie żywioł przyrody łączy się z etno- przeszłością tego miejscem, wszystko to tworzy wyjątkowe bogactwo motywów i nieoczywistych plenerów dla fotografa.
Fotografia to też i sztuka. Twoja pasja została doceniona?
Nie mnie to oceniać, czy zostałam doceniona jako fotograf. Owszem, moje zdjęcia nie lądują w szufladzie. Zorganizowane były wystawy fotograficzne w Tomaszowie Lubelskim, jak i w cerkwi w Siedliskach.
Dziękuje Katarzynie Soluch – fotograf, pedagog za spotkanie i za podzielenie się z nami swoja pasją i pięknymi zdjęciami.
Fotografia to również jedno z moich zainteresowań. Nie potrafię malować, więc świat i ludzi rejestruję i oddaję swój nad nimi ulotny zachwyt, poprzez robienie zdjęć.
Do usłyszenia w kolejnym podcaście i blogu – Słucham Historii/Piątek z Historią na Roztoczu
Renata Piątek